To nic, że czasem zarastasz sierścią...

Powrót

Część 13

niedziela, 13.grudnia.2009, 22:07
Z jednej strony rzeczywiście nie chciałam im przeszkadzać w tej "naradzie wojennej", przez co wyszłam przed dom w akompaniamencie papierosa. Brzmi to może dziwne, ale ja sama nie paliłam. Za to trzymałam zapaloną używkę w dłoni i patrzyłam, jak powoli sypie z niej się popiół. Nie znosiłam tego zapachu, smaku, nie znosiłam żadnych używek, ale akurat widok zapalonego 'skręta' mnie uspokajał.
Ganek w otoczeniu kwiatów, tonął w kiczu, ale i w jakimś niezrozumiałym geście utopii.
Miało być tak miło. A tu się okazuje, że jakaś banda popaprańców postanowiła wybić wszystko i wszystkich, stosując interesujące środki. Cholera, dlaczego zawsze ja? To miał być tak wspaniały urlop w towarzystwie Doriana i Joanne. Miałam poznać jego rodzinę i przyjaciół. Owszem, rodzinę poznałam, ale skończyło się katastrofą, chociaż nie z mojego powodu.
I pomyśleć, że bałam się, że to ja wszystko popsuję.
Jak zwykle wampiry.
- Cześć - usłyszałam za sobą głos.
Nastoletnia córka Flaviusa uśmiechała się do mnie przymilnie, szczerząc ząbki. Uśmiechnęłam się do niej z przekąsem, chociaż i tego nie miałam najmniejszej ochoty robić.
Na dodatek przez ostatnie dwie godziny dziewczynka strasznie mnie denerwowała.
- Cały czas mi się przyglądasz - mruknęłam oskarżycielsko. Miała pecha, że akurat nawinęła mi się pod nogi, przez co zaczynałam być nieprzyjemna i złośliwa.
Pokiwała głową. Nie patrzyła już mi w oczy, tylko zaplotła dłonie razem i to im się przyglądała. Zaczęła podważać różowy lakier do paznokci, aż zaczął się sypać z jej palców dużymi płatami.
- Przestań - warknęłam na nią.
- Przypominasz mi moją mamę - zawtórowała, a mi momentalnie zrobiło się głupio.
Uczucie co najmniej nie na miejscu, aczkolwiek całkiem wyraźne i mocne. Zakłopotanie zatańczyło mi pod czaszką, śpiewając głośno piosenki słuchane przez Joanne.
- Tak? - zapytałam już nieco innym tonem - Gdzie jest teraz? - zapytałam z zaciekawieniem. Flav nigdy nie wspomniał, że ma jakąkolwiek rodzinę. A tu okazuje się, że ma i ukochaną i córkę...
- Nie żyje - dziewczyna wycofała się - Zabiłam ją.
Cherry zniknęła z ganku, a ja odetchnęłam. I wcale nie z ulgą.
Dopiero teraz się rozpłakałam. To jednak dla mnie za dużo.


******


Gdy weszłam znów do mieszkania rodzinki Doriana, zastałam familię siedzącą na podłodze. Nie wiem, dlaczego nie chcieli używać krzeseł, ani kanap. Może dlatego, że siedzieli nad jakimiś mapami, pokazując rozmaite miejsca. Mówili dużo, a ja nie rozumiałam o co w ogóle chodzi i co to za mapy, ale pewnie dlatego, że przez dłuższy czas musiałam pooddychać świeżym powietrzem i chociaż w ten sposób ukoić znerwicowanie.
Nie było łatwo, nie powiem.
Usiadłam jako jedyna na kanapie, a Cherry natychmiast wślizgnęła się na poduszkę obok mnie. To mnie jeszcze bardziej krępowało.
Tym bardziej, że ten dzieciak nadal był zapatrzony we mnie jak w obrazek. Może nie dzieło wielkich mistrzów, ale na pewno niezły falsyfikat.
- Jakoś nie przypominam sobie, żeby w okolicy Forks były jakiekolwiek ołtarze - sprzeciwił się na głos Dorian, marszcząc brwi.
Zamrugałam, słysząc jakiś konkret, który jednak nie wiele mi mówił. A jednak...
- Ależ są - zaprzeczyłam szybko i zaczerwieniłam się gwałtownie, kiedy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem, ale i widocznym zmęczeniem. Poczułam się jeszcze bardziej głupio - No bo... Tak zwana Trzynastka Celtów, chociaż z samymi Celtami nie ma nic wspólnego - wyjaśniłam powoli, przypominając sobie z trudem wiedzę, jaką na ten temat posiadałam - Dokładniej mówiąc był to obszar, gdzie najemnicy księcia pomorskiego Vlasira Andegaweńskiego, dalekiego kuzyna Karola Roberta, rezydowali w XIV wieku. Podburzali ludność oparami z nieznanych ziół i zmuszali ich do samoczynnych wysiedleń, przekonując ich, że okolice są zalewane przez falę upiorów. W tym celu zbudowali Trzynaście Ołtarzy dla rzekomych bogów tych upiorów, gdzie do naszych czasów przetrwały cztery.
Tego chyba było im za wiele, bo nastąpiła cisza. Polly patrzyła na mnie z łagodnym, matczynym uśmiechem.
- A skąd wiesz? - zapytała powoli, przytulając do siebie wnuka, który z uwagą oglądał jakąś kolorową książeczkę dla dzieci. Na okładce widniał narysowany kotek.
- Pisałam pracę magisterską o wykorzystywaniu zabobonów przez władców nadmorskich ziem - wyjaśniłam z rumieńcem na twarzy. Aczkolwiek i z dumą, w końcu obroniłam ją na piątkę i nie dałam się zastraszyć nikomu z komisji - Jestem historyczką - dodałam, w kwestii wyjaśnienia.
Uśmiechnęła się lekko. Zacmokała.
- Przynajmniej jedna moja synowa skończyła studia - tu spojrzała oskarżycielsko na Mykołe, któremu także Dorian rzucił rozbawione spojrzenie.
- Możemy wrócić do tematu? - zdenerwował się Flavius, przecierając swoje jasne oczy chudymi palcami - Chcę znaleźć tą bandę i jak najszybciej się ich pozbyć. Nie lubią także bardzo mieszańców, a nie mam ochoty patrzeć, jak atakują moją córkę.
Spojrzałam na Cherry. Mieszaniec? Jaki mieszaniec? To wampiry mogą się krzyżować z ludźmi? Nie specjalnie mi się ten pomysł spodobał, ba pomyślałam, że to obrzydliwe. Ale z drugiej strony byłam stanowczo uprzedzona do tej rasy.
Podeszłam do mapy i przyjrzałam się jej krytycznie. Była zielono-niebieska i to wszystko, co dało się o niej powiedzieć. Stanowczo nie rozumiałam tych wszystkich znaczków. Zresztą nie ufałam mapom. Wyczuwałam, chociaż to niezbyt mądre, że spłaszczają okolice, przez co nie da się wyczytać, gdzie się jest.
- Tego... co to jest? - zainteresowałam się, wskazując jeden z symboli.
Dorian szybko zerknął na to miejsce, po czym uśmiechnął się lekko.
- Kath, to La Push - wyjaśnił tonem, którym przemawia się do dziecka.
Popróbowałam dalej znaleźć te cholerne ołtarze, ale nie byłam pewna, jak rozróżnić na tym bezużytecznym papierze to, co powinno być wokół. I chociaż wiedziałam, jak np. dojechać tam samochodem, za nic w świecie nie byłam w stanie to wyjaśnić, mimo pomocy ich wszystkich. Przecież ja nawet nie wiedziałam, gdzie jest wschód, a gdzie zachód!
W końcu westchnęłam, kompletnie już zrezygnowana.
- Nie łam się, maleńka - uśmiechnął się z pocieszeniem Dorian, jak zwykle obejmując mnie. Rzucił przy tym dziwne spojrzenie Flavowi, jakby dając mu coś do zrozumienia.
- Co 'nie łam się' - zdenerwował się czarnowłosy wampir, patrząc na mnie ze złością - Tak to właśnie jest z durnymi kobietami! Tylko jęczeć potrafią i przepraszać!
Nastąpił ogólny spadek temperatury w pokoju i to co najmniej o paręnaście stopni. Dorian i jego najbliżsi, jak zresztą i Flav, chociaż z innego powodu, obserwowali czarnowłosego bez mrugnięcia okiem.
W końcu Polly podniosła się z miejsca i na chwilę wyszła do kuchni.
Wróciła, trzymając oburącz wielką, zamrożoną rybę. Patrzyłam, jak powolnym , dostojnym krokiem podchodzi do wampira, po czym...
Jakby nigdy nic łamie zamrożone danie na głowie zaskoczonego mężczyzny.
Potem pogroziła mu palcem.
- Mama cię nie uczyła, że masz być miły dla kobiet, pajacyku? - zapytała, po czym wciąż go obserwując, usiadła na swoim miejscu koło męża.
Cherry parsknęła śmiechem, co owocnie rozładowało napięcie sytuacji, a ja podziękowałam jej uśmiechem. Mrugnęła do mnie swoim zielonym oczkiem.
W końcu Polly znów odchrząknęła, dając sygnał, że chce coś powiedzieć.
- Kath... Mówisz, że wiesz, jak tam dojechać? - zapytała.
Skinęłam głową, na co ona zrobiła to samo, wciąż myśląc nad czymś. Nie byłam pewna, co chodzi jej po głowie, ale widocznie Dorian znał własną matkę.
- O na pewno nie! - wykrzyknął, marszcząc swoje grube brwi - Po moim trupie! - poczerwieniał na twarzy i niestety, jak zauważyłam, zaczął się trząść z lekka.
Dotknęłam delikatnie jego twarzy. Tyle razy nasłuchałam się, jak to jest z wilkołaczą kontrolą i nie chciałabym znów wylądować na ścianie. Mimo jego gorącej skóry wcale nie czułam się wspaniale.
Odetchnął parę razy. W końcu skinął głową, ale zdania nie zmienił.
- Nie będziecie pakować mojej Kath w kłopoty - wymamrotał, chociaż jego ton był pewny.
Adam zmarszczył swe krzaczaste brwi, po czym wzruszył ramionami.
- Dorian, zastanów się - poprosił cicho, wciąż nie patrząc na syna. Za to gładził dłoń małżonki - Chcemy tylko tam się dostać. Nie weszłaby do pieczar z nami.
Taki scenariusz nawet ja mogłabym zaakceptować. Chociaż z drugiej strony osobiste zbadanie pieczary, która do tych czasów nie została odkryta przez badaczy... Cóż.
- Ja z chęcią się przejadę - stwierdziłam szybko, tak jak Adam nie patrząc na Doriana. Bałam się zobaczyć jego minę. - Z wami nie będzie mi nic grozić.
- Nie - głos Doriana był coraz bardziej nieprzyjemny i głuchy. Historyczna dusza zaczęła błagać o interwencję. Tak bardzo chciałabym tam być...
- Nie pojechalibyście tam sami - zauważył Flav, zezując na swoją córkę - Ja i Cherry pojedziemy razem z wami. Tak będzie bezpieczniej, zważywszy, że moja córka ma... interesujące zdolności.
Nastolatka uśmiechnęła się głupkowato, podciągając kolana i oplatające je ramionami. Skinęła głową, zgadzając się z ojcem.
- A jakie to zdolności, wampirze? - zainteresowała się Polly. Spojrzała na dziewczynki z ukosa, po czym wzruszyła ramionami, jakby niespecjalnie ją to jednak obchodziło.
- Potrafi kopiować umiejętności innych wampirów - wyjaśnił swobodnym tonem Flav, uśmiechając się czarująco do swojej latorośli - Jako, że spotkała ich całkiem sporo, zna wiele...khym... sztuczek.
No ładnie... Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że zwykły dzieciak może umieć takie rzeczy. Głupio przyznać, ale cieszę się, że nie jest moją uczennicą.
Polly zacmokała. Potem skinęła lekko głową.
- Dorian, ty się nie martw, panikarzu - mruknęła w stronę syna - Jestem pewna, że nic wam tam nie grozi. Przecież to nasza okolica, nie pamiętasz? Kiedyś mieszkaliśmy tutaj na stałe. Już zapomniałeś jak z braćmi i kolegami biegaliście po tych lasach?
Dorian nie odpowiedział. Patrzył tylko w ścianę, wiedząc, że przegrał. Przeciw sobie miał wszystkich - zaczynając ode mnie, kończąc na matce. Zrobiło mi się go żal, ale nie na tyle, żeby sobie odpuścić.
- Przygotujmy się - zawtórował tylko Adam, podnosząc się z podłogi.


******


- A więc to tutaj - mruknęłam, kompletnie niezadowolona.
Zachciało mi się naukowych wycieczek. Mimo wygodnych butów, które pożyczyłam na szybkiego od Nataszy i opiekuńczego ramienia Doriana, byłam tak zmarznięta, jak to było możliwe. Nie trząsło mnie chyba tylko dlatego, że opatulono mnie trzema kurtkami, a na dodatek mój Alenko robił za przenośny grzejnik.
A i tak było mi zimno.
Byliśmy w środku lasu. Cherry trzymała się blisko ojca, ale i tak, co zauważyłam z zakłopotaniem, by mieć na oku mnie. Wiem, że byłam tutaj jedynym człowiekiem, ale bądźmy szczerzy - aż takiej ochrony to ja nie potrzebowałam.
W tym miejscu wydawało się, jakby panowała wieczna noc. Drzewa, wielkie i rozłożyste, blokowały dostęp do światła, rzucając straszny cień. Nie było to przyjemne, bo między gałęziami na dodatek świstał wiatr, przypominający jęki i wycie.
- Tutaj musi być gdzieś właz, lub inne wejście - zgodził się Adam, zezując na syna i Flaviusa.
Jasnowłosy wampir skrzywił się nieznacznie, po czym skinął dłonią na niewielkie wybrzuszenie w ziemi.
- Tam - pokazał, podchodząc dokładnie do wskazanego miejsca. Nacisnął butem na próbę. Coś zaskowyczało.
Boże, tam coś jest zakopane?
Wplotłam dłonie w kurtkę Doriana. Dalej był obrażony i nieco zły, ale nie na tyle, by nie przytulić mnie mocniej.
- Córuś? - zapytał Flav w stronę Cherry, która niemal zmaterializowała się u boku ojca i skupiła się na nienaturalnym kopcu.
Ziemia zaczęła drżeć. A następnie po prostu zaczęła się przemieszczać, jakby wypuściła kółka.
Przerażające. Jeszcze bardziej od drzew, które wyglądały, jakby miały się na nas rzucić.
W końcu w ziemi pojawił się duży, nierównomierny okrąg. Musiał być na tyle szeroki, by pomieścić Doriana i Adama.
- Kto pierwszy? - zainteresowała się ze śmiechem Cherry, patrząc na mnie z rozbawieniem. Widocznie to co czułam, odbijało się na mojej poszarzałej ze strachu twarzy. Zachciało się badać średniowieczne ołtarze, co?
Flav bez słowa wszedł w otwór, a po nim Adam. Dorian mruknął coś do ojca, po czym wskazał mi moją kolej. Wytrzeszczyłam oczy.
- Spokojnie - pocieszył mnie nieprzyjemnym tonem - Mój ojciec cię złapie.
Co?
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, jakby nic, wepchnął mnie choć delikatnie do dziury. Chciałam się złapać jakieś wystającej części murów, czy czegokolwiek, ale niestety nie było mi to dane. Nim w ogóle miałam ochotę zacząć krzyczeć, z trudem chwycił mnie Adam i postawił na ziemi.
Chwilę potem przy mnie znaleźli się Dorian i Cherry.
Rozejrzałam się, już o niebo spokojniejsza. Nie wiem, czy inni cokolwiek widzieli, ale było tutaj tak ciemno, jak w... w... w czymś bardzo ciemnym. Nie było tu najmniejszej ilości światła, przez co przez chwilę myślałam, że straciłam wzrok.
W końcu nastąpiło niewielkie szamotanie z przodu, gdzie stał Flavius i Cherry, po czym spostrzegłam pierwszą pochodnie, którą podano Dorianowi.
Dopiero teraz zobaczyłam.
Długi, przyciemniony wciąż korytarz, a na ścianach napisy w starosumerańsku. Niemal wyrwałam siłą pochodnie mojemu Lubemu, przyciągając go przy okazji do siebie. Piszczałam z uciechy i musiały mi się oczy świecić, kiedy wyciągnęłam z plecaka węgiel do rysunków i kawałek papieru, zaczynając kopiować napisy.
- Dorian zobacz! Zobacz! - piszczałam nadal z uciechy, nie zwracając uwagi na parsknięcia śmiechu ze strony przyszłego teścia i Flava. Cherry kręciła się koło mnie, starając się pomóc w mojej pracy. Nie potrzebowała wcale światła, a ja mimochodem zastanawiałam się, czy ma to tak sama z siebie, czy to kolejna skopiowana cecha.
Tak czy inaczej kiedy ja z trudem skopiowałam trzy kartki, ona zapełniła ich dwanaście. To się nazywa szybkość.
- Musimy już iść - zauważył Adam, przyglądając się z uwagą mojej pracy. Widocznie nie bardzo rozumiał, jak bardzo ważne jest to, co robię.
W końcu odciągnęli mnie od ścian, a ja szłam z nimi z nadąsaną miną, jak dziecko, któremu zabrali za karę zabawki. Szkoda, że te zabawki są tak ważne.
W końcu doszliśmy do olbrzymiej komnaty.
Z trudem wypuściłam powietrze.
Tańcząca w bieli...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


13 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

Natalia Natalia.mylog.plponiedziałek, 14.grudnia.2009, 22:48
77.91.52.32

O...Nieładnie, nieładnie...papierosy...żartuje...
Heh...Wykorzystała swój zawód do pomocy i na dodatek dostała możliwość obejrzenia cennego zabytku...Też bym tak chciała...

Super jak zwykle...Ciekawa jestem, co będzie w tej komnacie i co się wydarzy...Czekam z niecierpliwością i Pozdrawiam :)

Amei Amei.mylog.plczwartek, 17.grudnia.2009, 22:56
81.190.150.69

:)
Akcja się kręci, oj kręci ;D
Bardzo mi się podobało, aczkolwiek jakoś tak szybko wszystko się działo.
Cherry wydaje się w porządku, jednak... rany, ja bym się jej bała, ;D
Przeraża mnie ta dziewczyna ;)
Uwielbiam te ironiczne poczucie humoru Kath ;D
Pozdrawiam.
Amei

Amei Amei.mylog.plpiątek, 8.stycznia.2010, 14:16
81.190.150.69

Kiedy nowy rozdział? ;] nie mogę się doczekać ;D

Natalia Natalia.mylog.plwtorek, 12.stycznia.2010, 20:44
77.91.52.32

No właśnie...Słuszne pytanie: kiedy następny rozdział? Ja również czekam...Pozdrawiam:)

Natalia Natalia.środa, 17.lutego.2010, 20:10
77.91.52.32

Hej...Zapraszam cię do mojego bloga. Niedawno założyłam. Jest o tematyce wilkołaków z Twilight, ale nie o Jacobie Blacku. Chciałabym się zapytać, kiedy u ciebie będzie nowa notka?
Mój adres: www.embry-call.blog.onet.pl

denaturat denatniedziela, 24.października.2010, 19:00
82.160.133.12

Dlaczego już nie piszesz? ;(

Nussytyprobby Nussytyprobby.wtorek, 14.czerwca.2011, 03:41
49.212.54.241

Very Interesting Information! Thank You For Thi Information!

Nussytyprobby Nussytyprobby.wtorek, 14.czerwca.2011, 03:41
190.202.87.131

Very Interesting Post! Thank You For Thi Post!

Nussytyprobby Nussytyprobby.wtorek, 14.czerwca.2011, 03:42
94.137.162.52

I just book marked your blog on Digg and StumbleUpon.I enjoy reading your commentaries.

paicaisharalf paicaisharalf.niedziela, 26.czerwca.2011, 07:44
83.246.221.47

You certainly deserve a round of applause for your post and more specifically, your blog in general. Very high quality material

paicaisharalf paicaisharalf.niedziela, 26.czerwca.2011, 07:44
212.88.118.181

You certainly have some agreeable opinions and views. Your blog provides a fresh look at the subject.

paicaisharalf paicaisharalf.niedziela, 26.czerwca.2011, 07:44
61.152.108.62

I just sent this post to a bunch of my friends as I agree with most of what you’re saying here and the way you’ve presented it is awesome.

paicaisharalf paicaisharalf.niedziela, 26.czerwca.2011, 07:46
74.118.192.195

I’ve been visiting your blog for a while now and I always find a gem in your new posts.  Thanks for sharing.






Dodaj Mnie
O Bohaterach
Księga Gości

Czytelnicy
Różnorakie
Love and Empathy
Goodies for everyone
Twilightowo
Twilight historia
Pierwiosnek - Fajne



Znajomi



Archiwum
2009
marzec (2)
kwiecień (5)
maj (2)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)
grudzień (1)



Szablon
Wykonała Scarlet z G F E
Tylko i wyłącznie dla hipotetycznie-wilkolak.mylog.pl
Don't copy!